
Prawo jazdy.
#1
Napisany 12 luty 2011 - 17:50
Niedługo mam egzamin na prawo jazdy... W jaki sposob moge się zakotwiczyc na stan relaksu i pewnosci podczas jazdy oraz na tescie teoretycznym?
Pozdrawiam
#2
Napisany 12 luty 2011 - 18:18
Ten post był edytowany przez Mikulew dnia: 12 luty 2011 - 18:18
#3
Napisany 12 luty 2011 - 18:48
Nie uśmiecha mi się płacenie po raz enty za egzamin.
#4
Napisany 12 luty 2011 - 19:38
jakie najgorsze rzeczy mogą się wydarzyć podczas egzaminu który będziesz zdawał?
#5
Napisany 12 luty 2011 - 19:44
Za pierwszym razem robiłem the work na historiach ze "musze zdać bo..." i swish pattern - stresu zero. Oblałem na tunelu
Z drugim nie robilem nic od strony NLP, trzęsły mi się ręce, bylem blady i chciało mi się rzygać ;D - zdałem bezbłędnie. Może to przypadek, jeśli przypadki istnieją.
To samo było z egzaminem na motocykl - mialem przekonanie że nie należy mi się prawko bo po prostu nie umiałem jeździć. Stres był mocny i przekonanie że nie mam szans. Zdałem za pierwszym z jednym błędem
Nie wiem jak to wyjaśnić. Może tak po prostu wyszło, ale podobnie mam np w szkole gdy uważam że nie umiem staje się cud. Był nawet taki demot o dziewczynach na studiach - "wszystkie płaczą że nic nie umieją ale i tak tylko ty nie zdajesz"
#6
Napisany 12 luty 2011 - 20:21
Odpowiedź jest dla mnie oczywista. To czy zdamy prawko nie determinuje jedynie twoje wewnętrzne nastawienie czy przekonania ale w dużym stopniu umiejętności. Jednakże dobrze dla mnie jest połączyć jedno i drugie.
Cytuj
jakie najgorsze rzeczy mogą się wydarzyć podczas egzaminu który będziesz zdawał?
- Myśl że źle wypadne i zostanę skrytykowany bądź źle odebrany przez innych ludzi jeżeli nie zdam.
- Najgorszą rzeczą jaka się może wydarzyć jest fakt niezdania i co za tym idzie konsekwencje z tym związane (koszta i moje niezadowolenie)
#7
Napisany 12 luty 2011 - 21:15
Moja propozycja to:
- uwolnienie się od stresujących myśli
- inwestycja w umiejętności bo jeżdżenie samochodem tak samo jak występy publiczne, jazda na łyżwach jest mięśniowa
tutaj masz motywacje OD
Cytuj
Pytanie do Ciebie - czy zdawanie egzaminu z tą myślą będzie Ci pomagało w dobrym jeżdżeniu? Czy będziesz się dzięki temu lepiej koncentrował?
Cytuj
pomedytuj nad tą myślą przypominając Sobie pierwotny moment kiedy nauczyłeś się takiej myśli że:
- źle wypadłeś,
- zostałeś skrytykowany,
- źle odebrany przez innych ludzi
Następnie jak przypomnisz Sobie po każdej z tych sytuacji zapisz ją na kartce
Weź każdą po kolei i znajdź 3 zaprzeczenia na że Twoja interpretacja tych sytuacji była nieprawdziwa
#9
Napisany 13 luty 2011 - 00:52
nie nauczysz się występować z książki ani po obejrzeniu filmów czy nawet oglądając jak ktoś przemawia na żywo. Dopiero jak wystąpisz "ileś" razy będziesz miał doświadczenie w mięśniach
#10
Napisany 20 lipiec 2011 - 10:33
Ja zdałem za pierwszym razem i wcale dużo się nie stresowałem, nawet jak w pierwszych minutach mi typ powiedział coś takiego "manewr xxx nie zaliczony..." i później pod koniec podobnie.
ja kierowałem się taka myślą która dała mi spokój i w miarę luz(ogólnie w wielu sprawach się nią kieruje)
"przez te 45 minut skupie się całkowicie na poprawnej jeździe i zrobię to najlepiej jak aktualnie potrafię, jeśli wiem że umiem dobrze i poprawnie jeździć to zaliczę, a jeśli nie zdam to znaczy że brakuje mi pewnych umiejętności i może to lepiej żebym nie zdał bo nie będę stwarzał zagrożenia dla ruchu, siebie i innych"
jak umiesz to zdasz, proste
Ten post był edytowany przez Ząbek dnia: 20 lipiec 2011 - 10:34
#11
Napisany 22 lipiec 2011 - 01:28
Już od ponad roku jestem posiadaczem prawa jazdy kategorii B. Zamierzam zapisać się na A (choć coś mnie powstrzymuje jeszcze ;P ).
Pamiętam fajną sytuację, jeździłem samochodem już od ok. 3 miesięcy i ciągle irytowało mnie, że mój tata ciągle coś mi dopowiadał. Nie było to jakieś natarczywe, po prostu wytykał mi popełnione błędy, strasznie się denerwowałem. Byłem u mojej rodziny, siedziałem na kanapie i o tym myślałem. Nagle takie tik, bez żadnych robienia historii tylko myśli "nie jesteś dobrym kierowcą". Nawet nie wiesz jaką ulgę wtedy poczułem. Zeszła cała ta presja związana z tym, że popełniam błąd. Przejechałem relatywnie mało kilometrów, miałem małe doświadczenie jeśli chodzi o prowadzenie auta, ale wydawało mi się, że jestem najlepszy
Co to jest 30h nauki jazdy? Co to jest nawet 100 000 przejechanych kilometrów. Cały czas rozwijasz się jako kierowca. Odpuść sobie tą presję związaną z "muszę zdać". Kto wie może niezdany egzamin nauczy Cię czegoś co później - choć nawet tego nie zauważysz - uratuje Ci życie.
Po sobie zauważyłem też, że nakładałem na siebie inną presję. Denerwowałem się przed egzaminem, dodatkowo włączał się mój dialog wewnętrzny "No jak to! Ty, który interesujesz się rozwojem osobistym, prawie oświecony, lewitujesz co wieczór i ty masz czelność stresować się przed głupim egzaminem. Nie masz prawa się stresować, jesteś lepszy od tych" {i wtedy ten dialog kierował moją głowę na salę ludzi w poczekalni przed egzaminem}.
Wydaje mi się, że za 3 razem udało mi się jakoś ten stres zaakceptować i wspólnie zdaliśmy ten egzamin. Neurony lustrzane przerzuciły się jednak chyba na egzaminatora bo dziwnie na mnie patrzył i jak skończyłem powiedział "zdał pan" bez żadnego "do widzenia" szybko uciekł do ośrodka.
Dla następnych zdających rzeczy - wg. mnie - do zastanowienia: Muszę/powinienem mieć prawo jazdy; jak nie zdam to zmarnuję kasę; nie powinienem się stresować; jestem dobrym kierowcą; jak zdam za x to będę gorszy od y; etc.
Pozdrawiam!
#13
Napisany 22 lipiec 2011 - 14:23
Drexav, o 22 lipiec 2011 - 01:28, powiedział:
też mam podobnie i staram się tak nie myśleć bo to powoduje tylko stres i lęki po za tym bardzo egoistyczne myślenie
#14
Napisany 22 lipiec 2011 - 17:12
damc, o 22 lipiec 2011 - 10:25, powiedział:
Ostatnio trochę mniej bo strasznie przytyłem
Cytuj
Nie wiem czy egoistyczne, ale chyba trochę zarozumiałe (?) - w moim przypadku tak chyba było.
#15
Napisany 22 lipiec 2011 - 18:17
Drexav, o 22 lipiec 2011 - 17:12, powiedział:
to słowo mialem na mysli
#16
Napisany 23 grudzień 2011 - 17:14
Zacząłem jeździć - pamiętam od października 2010r. i pierwszy egzamin miałem 12 listopada 2010r.
Udało mi się zdać egzamin teoretyczny i wyjechałem na miasto.
Pojeździłem 5-7minut bo wymusiłem pierwszeństwo w sferze zamieszkania i egzamin przerwany. Uradowałem się, bo okazuje się, że nie muszę się stresować podczas egzaminu i nie muszę wybierać uczucia przygnębienia, że mi nie wyszło. Nie będę pisał (mam informacje) kiedy miałem egzaminy i jak oblewałem po kolei. Opowiem tylko, że popełniłem wszystkie możliwe błędy i pomimo tego kontynuowałem. Przejechałem przez linię, walnąłem słupek na łuku, nie wjechałem pod górkę z ręcznego a raz w ogóle nie ruszyłem! Nie pamiętam dokładnie jak to wyglądało, pamiętam, że egzaminator kazał mi sprawdzić olej, pokazałem jednak on chciał coś więcej. Jak dokładnie się sprawdza. Myślałem, że tak gdzie się dolewa olej to tam się bagnet się daje i sprawdza, no i oblałem nie ruszając się z miejsca. Myślałem wtedy, że gorzej być nie może i jak to jest możliwe. Zapytałem się go "czy gorzej być nie może?" on uśmiechnął się i odpowiedział "bardzo mądre pytanie!" i pomimo zderzenie się z dnem (chciałem zrezygnować, bo jak mam zdać gdy nawet nie ruszyłem z miejsca samochodem) kontynuowałem. Trwało to rok zdawanie czasem z kilkumiesięcznymi przerwami. Wyjeździłem ponad normę, wymaga 30h jeżdżenia z instruktorem a ja wyjeździłem na pewno dwa razy tyle. Miałem trzech instruktorów oraz MORD zdążył wymienić samochód z Reno Clio na Suzuki Swift. Musiałem ponownie zdawać egzaminy teoretyczny bo po pół roku jest nieaktualne (dwa razy oblałem) i z trzy razy musiałem wyjeździć dodatkowe 5h z instruktorem. Na mieście wymusiłem pierwszeństwa jak mówiłem wcześniej w sferze zamieszkania, potem kolejny raz z drogi podporządkowanej na główną oraz na samym końcu na liniach poziomych. Parę razy egzaminator musiał depnąć na hamulec żeby nie zapobiec kolizji z innym samochodem. Oblewałem przy parkowaniu oraz w końcu doszedłem do takiego poziomu, że tuż tuż bym zdał ale na małych błędach się przejechałem np. raz pewien mój ulubiony egzaminator co z wszystkiego robi w żart i jest bardzo sympatyczny powiedział, że z jego 30letniej kariery jako egzaminator nikt jeszcze nie popełnił takiego błędu jak ja. To było odwrotność nie przepuszczania pieszego na pasach. Po prostu już tyle razy oblewałem wymuszając więc bałem się ryzykować i po prostu przesadziłem. Chciałem być uprzejmy i stałem samochodem z kilka minut przepuszczając pieszych gdzie mogłem spokojnie kilka razy przejechać. Zrobiłem mały korek i z tego powodu za utrudnianie ruchu egzamin był negatywny. Już tyle razy widziałem (i mam nadal te papiery) jak egzaminator pisze, że wynik jest negatywny, że aż nie zwracałem na to uwagi. Po prostu myślałem nad czym następnym razem mam popracować i na co zwracać szczególną uwagę. Przed egzaminem robiłem jaja z innymi zdającymi, którzy czekali na swoją kolej śmiejąc się, że są spięci i zestresowani. Mówią, że idą zdać po raz x (wstam liczbę poniżej 9) a ja się śmieję "Piąty? Co tak mało? To już jest moja dziesiąta próba!". Niestety w Tarnowie jest bujdą, że za 13 razem dostaje się rower czy za darmo egzamin. Pytałem się w okienku (nota bene zaprzyjaźniłem się z takim panem przy okienku i od razu mnie rozpoznawał i żartował pytając się co się stało, że po raz kolejny stoję żeby datę egzaminu ustalić. Aż potem było mi smutno, że już tego pana nie spotkam jak zdałem
Instruktor tak mnie wytrenował że byłem jak robot, że jak nadszedł w końcu ten dzień to bezbłędnie jeździłem i nie miał czego się przyczepić, no... na samym końcu jak wjechałem do MORDU nie zjechałem do prawoskrętu. I pierwszy raz kazał mi się rozpędzić i zatrzymać się przed znakiem. Jeszcze nigdy takiego zadania nie miałem ale na całe szczęście instruktor ostrzegał przed tym. Jak egzaminator wpisywał, że wynik egzaminu jest pozytywny wziąłem kartkę i spokojnie skierowałem się do ośrodka, żeby zrobić taniec i zaśpiewać jednocześnie rzucając się na szyję przyjaciela, który przypadkowo zdawał w tym samym czasie pierwszy raz.
Ta historia jest dla mnie metaforą do wszelkiego działania. Nauczyłem siebie nie oceniać chociaż są tacy co łapią się za głowę jak to możliwe, że zdałem za dwunastym razem praktycznie czy czternastym licząc w tym oblane egzamin teoretyczny. Uważają, że już nie można wychodzić spokojnie w Tarnowie, bo tu nagle Mikołaj wyjedzie ze swoim samochodem znienacka i w jego wjedzie.
Przekonanie: Człowiek, który zdał powyżej 10 razy trzeba na niego uważać, bo im więcej oblewał to oznacza, że jest kiepskim kierowcą. Co za nonsens! Jest dosłownie odwrotnie! Bardzo dobrze, że tak się wydarzyło, że dopiero za n-tym razem zdałem! Jak człowiek oblewa na błędzie, który nie był świadom i wie, że przez to wynik z pozytywnego zmienił się na negatywny to zapamiętuje do końca życia na co uważnie patrzeć żeby ponownie nie popełnić tego błędu. Zdałem 03.12.2011r i już się nie śmieje nigdy więcej jak to robiłem gdy się dowiedziałem, że pewna koleżanka zdała za 11 razem. Już tego nie zrobię, bo przecież mogę być w takiej sytuacji!
#17
Napisany 08 luty 2012 - 12:40
Prześlij ten temat:
Podobne tematy
| Temat | Forum | Rozpoczęty przez | Statystyki | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
|
prawo jazdy | Rozwiązywanie problemów i dawanie rozwiązań | kamszy |
|
|
|
Egzamin na prawo jazdy
|
Rozwiązywanie problemów i dawanie rozwiązań | hotdeejay |
|
|
|
z tematu: Prawo przyczyny i skutku istnieje
|
Wydaje mi się | damc |
|
|
|
Prawo przyczyny i skutku istnieje
|
Poszukiwacze prawdy | damc |
|
|
|
Takie małe pytanie o lewo/prawo/oburęczność
|
Rozwiązywanie problemów i dawanie rozwiązań | Damian Piekut |
|



















