Społeczność GRMG: Oszustwo stulecia - pewnosc siebie - Społeczność GRMG

Skocz do zawartości

  • 5 Stron +
  • « Pierwsza
  • 3
  • 4
  • 5
  • Nie możesz rozpocząć nowego tematu
  • Nie możesz odpowiadać w tym temacie

Oszustwo stulecia - pewnosc siebie

#81 Użytkownik jest niedostępny   seraphine 

  • Postów: 10
  • Dołączył: 16-grudzień 09

Napisany 27 maj 2010 - 00:41

wiesz Pirat, wydaje mi sie ze wciaz nie rozumiesz. to czego szukasz to jakas metoda i technika ktora pomoze ci sie stac bardizej soba, bardziej pewnym siebie etc.
a potrzebujesz czegos innego. potrzebujesz zrozumienia i akceptacji.
to ze jestes "niepewny siebie" w sensie takim jak rozumie to cale spoleczenstwo to czesc ciebie i taki wlasnie jestes. powinienes stac sie pewny tego ze nie jestes pewny.
a kiedy to zrozumiesz to zrozumiesz tez inna rzecz. a mianowicie, ze nigdy nie byles pewny czy niepewny a po prostu byles. taki jaki byles. i to chyba najpiekniejsze ;)

pozdrawiam :)

#82 Użytkownik jest niedostępny   pirat 

  • Postów: 50
  • Dołączył: 21-marzec 10

Napisany 30 maj 2010 - 11:01

uświadomiłem sobie parę rzeczy ;
mianowicie jak wyglądał ciąg który oddalał mnie od natury , naturalnosci ....

na początku zacząłem tłumić płacz ( "chłopcy nie płaczą" ) i śmiech , radość , niewinność ( jakies uwagi o dojrzałości , dorastaniu , a radosc , smiech niektorych wkurwia) .
doszły pewne problemy rodzinne - doszedł smutek którego nie chciałem pokazywac wiec zacząłem go tłumić , co jak wiadomo mogło jedynie pogłebiać problemy - ludzie wtedy na ciebie też gorzej reagują , wykorzystują to ... zacząłem przez to przejmowac sie tym jak inni na mnie reagują , co myślą , zagubiłem w tym siebie ....

pogłebiając świadomość , eksperymentowałem z ciałem ....
okazało się że zaciskam szczękę , nie rozlużniam całkowicie twarzy , tylko przyjmuje jakąś "pozę" niby odpowiednią, przypomniało mi się zresztą jak się na to zdecydowałem .

wszystko uwalniam , z dnia na dzień uśwadamiając sobie więcej .

#83 Użytkownik jest dostępny   Mikulew 

  • Postów: 782
  • Dołączył: 21-luty 09
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationTarnów

Napisany 30 maj 2010 - 13:35

Znalazłem fajny fragment jak Osho mówi na temat pewności siebie.

Wcale nie musimy być tak pewni siebie, jak się nam wydaje.
Pewność siebie może być wielką wartością, ale dla niektórych może być przeszkodą. Zwykle głupcy mają więcej pewności siebie, niż ludzie inteligentni. Głupota ma w sobie pewność siebie. Głupcy są bardziej uparci, a ponieważ są zaślepieni, ponieważ nie widzą, pchają się wszędzie – nawet tam, gdzie niebezpiecznie.
Inteligentna osoba na pewno będzie się nieco wahała. Inteligencja jest niezdecydowana. To po prostu pokazuje, że są miliony możliwości, miliony innych rozwiązań i trzeba wybrać. Każdy wybór jest arbitralny, a więc pewien brak pewności siebie jest nieunikniony. Im jesteś inteligentniejszy, tym bardziej będziesz to czuł.
A więc nie zawsze pewność siebie jest dobra. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewności siebie, to głupota. Tylko jeden procent jest dobry i ten jeden procent nigdy nie jest bezwarunkowy. Ten jeden procent zawsze jest niezdecydowany, ponieważ naprawdę jest tak wiele możliwości. Zawsze stoisz na skrzyżowaniu dróg, nie wiedząc, jaka droga będzie naprawdę słuszna. Jak możesz być pewny siebie? Dlaczego spodziewasz się, że będziesz pewny?
Wszystkie drogi wyglądają prawie tak samo, ale trzeba wybrać. To wybór hazardzisty. Lecz takie jest życie – i dobrze, że jest takie. Gdyby wszystko było jednoznaczne, zaplanowane, gotowe i otrzymywałbyś po prostu instrukcje – „idź w prawo i w lewo, zrób to i tamto” – byłaby pewność siebie, ale jaki byłby z tego pożytek? Zabrakłoby dreszczyku. W życiu nie byłoby wówczas światła. Byłaby martwa rutyna.
Życie zawsze jest emocjonujące, ponieważ każdy krok prowadzi cię na inne skrzyżowanie… znowu tak dużo dróg, znowu musisz wybierać. Zaczynasz drżeć. Czy wybór będzie słuszny? Jak więc zyskać właściwą pewność? Mieć właściwą pewność, to myśleć o wszystkich możliwościach i którakolwiek wydaje ci się trochę lepsza od innych…
Nie żądaj absolutnego dobra i absolutnego zła. W życiu nie ma niczego takiego. Są tylko procenty; jedno jest tylko trochę lepsze od drugiego, to wszystko. Życie nie jest podzielone, jak dwa bieguny, dobro i zło. Między dobrem i złem są niezliczone sytuacje. Po prostu rozejrzyj się wkoło obiektywnie, w milczeniu, z wyczuciem, zobacz każdą możliwość, nie martwiąc się, i jeśli któraś wydaje się choć trochę lepsza, niż inne, kieruj się tam. Kiedy już zdecydujesz się ruszyć, zapomnij o innych możliwościach, ponieważ one się teraz nie liczą. Potem poruszaj się pewnie.
To jest naprawdę inteligentna pewność. Nie niweczy całkowicie wahania – używa go. Nie niweczy możliwości – one istnieją. Świadomie rozważa wszystkie możliwości tak cicho, jak to dla człowieka możliwe. Inteligencja nigdy nie żąda niczego nieludzkiego.
Ścieżek jest wiele. Część z nich prowadzi w prawo; sądzi się, że jest to lepsze. Ty ciągle czujesz, że lepszy jest ruch w lewo, więc oczywiście pojawi się wahanie, ponieważ wiesz, że wielu inteligentnych ludzi kieruje się w przeciwną stronę. Jak możesz być pewny? Nie jesteś tu sam. Tamtą drogą idzie wielu inteligentnych ludzi, a mimo to ciągle czujesz, że dla ciebie ta druga jest właściwa.
Stań na skrzyżowaniu, myśl, medytuj, ale kiedy już postanowisz, zapomnij o wszystkich innych możliwościach – idź. Kiedy postanowisz ruszyć, potrzebna jest cała twoja energia. Nie bądź podzielony i nie pozwól połowie twojego umysłu rozważać alternatyw. W taki sposób postępujesz, gdy wciąż jeszcze się wahasz.
Nie ma pewności, że będziesz miał rację. Tego nie mówię. Nie można być pewnym. Możesz się mylić, lecz nie można tego wiedzieć, dopóki nie dotrzesz do samego końca drogi.
Ale według mnie, należy myśleć w wybranym kierunku. Samo myślenie cię rozwija. Idziesz drogą – nieważne, czy dobrze, czy źle. Sam ruch cię rozwija. Dla mnie kwestią nie jest to, dokąd idziesz. Dla mnie najważniejsze jest, żebyś nie utknął, tylko szedł.
Nawet, jeśli droga prowadzi w ślepą uliczkę, wiedzie donikąd i musisz zawrócić, nie ma się czym martwić. To dobrze, że poszedłeś. Sam ruch wiele cię nauczył. Poznałeś złą drogę. Znasz złą drogę lepiej, niż przedtem. Teraz wiesz, co jest fałszywe; to pomoże ci znaleźć prawdę.
Rozpoznać fałsz jako fałsz, to wielkie doświadczenie, ponieważ tylko w ten sposób dochodzi się stopniowo do poznania prawdy. Aby rozpoznać prawdę jako prawdziwa, trzeba najpierw rozpoznać fałsz jako fałsz. Trzeba przejść wiele złych dróg, zanim dojdzie się do właściwej.
Dlatego, nawet jeśli zamierzasz do piekła, błogosławię cię, bo nie ma innego sposobu na poznanie piekła. A jeśli nie poznasz piekła, nigdy nie będziesz w stanie poznać, czym jest niebo. Wejdź w ciemność, bo to jest droga do poznania światła. Wejdź w śmierć, bo to jest droga do poznania życia.
Ważne jest tylko to, żeby nigdzie nie utknąć. Nie stój na skrzyżowaniu wahając się, nie idąc do nikąd. Nie pozwól, żeby wahanie się weszło ci w krew.
Używaj go – to dobry sposób. Myśl o wszystkich możliwościach. Nie mówię, żebyś nie myślał, wcale się nie wahał. Nie poruszaj się jak głupiec, nie biegnij z zamkniętymi oczami, w przepasce na oczach, żeby nie było problemu, i żebyś nie wiedział o istnieniu innych dróg. Dlatego głupi ludzie mają więcej pewności, ale oni wyrządzili na świecie wiele szkód. Świat byłby lepszy, gdyby było mniej pewnych siebie ludzi.
Spójrz na hitlerowców – oni są bardzo pewni siebie. Myślą, że Bóg dał im do wykonania wielkie zadanie przemiany świata. To głupi ludzie, ale bardzo pewni siebie. Nawet Budda nie jest tak pewny siebie, jak Adolf Hitler, ponieważ Budda nie jest głupi. Rozumie złożoność życia. To nie jest takie proste, jak wydawało się Hitlerowi, ale on po prostu pędzi, a ludzie idą za nim.
Dlaczego tak wielu ludzi idzie za tak głupimi przywódcami? Dlaczego tak wielu ludzi wciąż idzie za politykami? Co się dzieje? Politycy rzadko są inteligentni – ponieważ gdyby byli inteligentni, nie byliby politykami. Inteligencja nigdy nie wybiera czegoś tak głupiego. Ale dlaczego idzie za nimi tak wielu ludzi?
Jest tak, ponieważ ludziom brak pewności siebie. Nie wiedzą, gdzie iść, więc czekają na jakiegoś mesjasza, kogoś, kto im powie, że to jest słuszna droga i powie im z taką pewnością, z taką obsesyjną pewnością, że ich lęki znikną. Wtedy mówią: „Oto przywódca. Teraz pójdziemy za nim. Przyszedł właściwy człowiek – taki pewny siebie!”.
Pewność siebie przywódcy – wynikająca z głupoty – pomaga mu zgromadzić mnóstwo zwolenników, ponieważ ludziom brak odwagi, pewności. Utknęli. Boją się poruszyć. Niepewność niemal ich paraliżuje. Potrzebują kogoś, kto może stać się pochodnią, i kto jest tak pewny siebie, że ich własny lęk i brak pewności im nie przeszkadza. Teraz mogą pójść z tym człowiekiem. Mogą powiedzieć: „My nie jesteśmy pewni siebie, ale ty jesteś. Twoja pewność siebie zastępuje nam nasz brak pewności siebie”.
A więc pewność siebie nie zawsze jest zaletą.
Inteligencja zawsze jest zaletą. Zatem obstawaj przy inteligencji. Czasem będziesz przez to bardzo niepewny, nerwowy. Musi tak być… to naturalne. Życie jest tak skomplikowane i ciągle idziemy w nieznane. Jak można być pewnym? Samo to żądanie jest absurdalne.
A więc uczyń inteligencję swoim celem i wtedy wahanie, nerwowość, wszystko będzie mogło być użyte w twórczy sposób.
Życie jest po to żeby żyć, a nie da się żyć bez osiągania. Nie żyje się po to żeby osiągać. Żyje się po to żeby żyć i żyjąc osiągamy.

#84 Użytkownik jest niedostępny   pirat 

  • Postów: 50
  • Dołączył: 21-marzec 10

Napisany 21 czerwiec 2010 - 12:22

Widzę że u mnie stłumienia . tłumienie robiło złą robotę i od tego to się wszystko zaczeło i porobiło .... Bo po prostu czułem że nie jest rozlużniony , nie jestem sobą a z drugiej strony byłem zagubion , broniłem się "przed światem" , przez poczucie oddzielenia .

Zagłebiam się teraz w uczucia ,emocje , napięcia , podążam za nimi i je rozpuszczam .
Najpełniej wchodzę w to leżąc , na początku miałem silne skurcze , stopniowo jest ich coraz mniej - najwięcej napięć jest na twarzy .
Fajna sprawa - tak się przedwczoraj w to wtopiłem że raptownie zapadła cisza i światło i miałem taki piękny stan parenascie, paredziesiat minut - to doswiadczenie duzo zmienia - wszystko jest takie świeże i piękne- teraz widze dokładnie dokąd zmierzam - mam zamiar się cały rozpuścić -

#85 Użytkownik jest niedostępny   Martin Rasiak 

  • Postów: 175
  • Dołączył: 11-marzec 09
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationKatowice
  • opisLubię to miejsce

Napisany 23 czerwiec 2010 - 00:07

Wychodzi na to, ze pewnosc siebie istnieje tylko wtedy, kiedy istnieje lek. Tak jak nie ma dlugiego bez krotkiego, szybkiego bez wolnego, dnia bez nocy, zycie bez smierci, dobra bez zlego itd

Kiedy nie ma leku nie mozna byc odwaznym, pewny siebiem, bo nie ma "drugiego puzzla"
czyli
Kiedy mam sie gdzie bać, lękać, kiedy mam jakies historie, to wtedy moge sie nakrecic na "pewnosc siebie" emocjami. I to ma swoj poczatek, koniec, jak kazda emocja i jest warunkowa. Ale kiedy lęk zniknie, a raczej historie je wywołujace, to zostania na naturalna pewnosc.

Dobrze skumałem?

#86 Użytkownik jest dostępny   Mikulew 

  • Postów: 782
  • Dołączył: 21-luty 09
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationTarnów

Napisany 07 wrzesień 2010 - 18:19

Bardzo ciekawy krótki film
"Paradoks pewności siebie"
http://www.youtube.c...h?v=zjh7wUgRKio
Życie jest po to żeby żyć, a nie da się żyć bez osiągania. Nie żyje się po to żeby osiągać. Żyje się po to żeby żyć i żyjąc osiągamy.

#87 Użytkownik jest niedostępny   AdamHaras 

  • Postów: 2
  • Dołączył: 22-listopad 10
  • Płeć:Nie określono

Napisany 22 listopad 2010 - 19:55

Cześć
Kilka godzin temu wpisałem w wyszukiwarce chasło NLP. Poszukiwałem kilku "narzędzi" do manipulowania swoją świadomością jak również świadomością innych.
I co znalazłem?
No właśnie...
Kilka słów sprostowania. NLP jak sama nazwa sugeruje służy do programowania określonych zachowań w celu uzyskania określonych rezultatów. Prawda.
Słowa "programowanie" i "manipulacja" dla "lajkonika" takiego jak ja mają wydźwięk jednoznaczny. No przecież fantastyczne narzędzie do zabawy we "Władcę Marionetek";) Wizerunek taki jest wręcz kreowany w internecie przez różnego rodzaju "Masterów" NLP a SZCZEGÓLNIE "NLS" jak również filmik popularny na Youtube. Opinii takiej również sprzyjają publikacje dla "handlowców" reklamowane jako techniki wywierania presji na kupującym. Prawda.
Kiedy wpisywałem "NLP" w wyszukiwarca, moja świadomość była tylko nieco szersza. NLP postrzegałem jako zaawansowane i elitarne narzędzie manipulacji umysłem swoim jak również innych. Gółwne założenia były mi znane pobierznie. Ale nadal postrzegałem NLP jako "groźne" i wymagające wielkiej odpowiedzialności narzędzie.
Do wczoraj.
Wczoraj wszedłem na stronkę GRMG.pl gdzie jakiś Koleżka "TO DO CIEBIE MATEUSZ" zaczyna napierdalać farmazony o manipulowaniu ludźmi i duchowości w tym samym czasie. No totalny bezsens albo nawet profanacja...
-Chwila Koleżka napierdala z sensem. Ups... Manipulacja albo nowa Teoria Spiskowa. ZONK moi drodzy.

MATEUSZ CHYLĘ CZOŁA.

BO na MateuszGrzesiak.tv spędziłem całą nockę i słowo fantastyczna robota to chyba za mało.
Ten post jest w odpowiednim temacie!!!!!!.
Poprzedziłem go tym wstępem nie bez kozery.
Ok do rzeczy. ;-)
I kurwa znowu Zonk. :) Traf chciał, że znalazłem się na tym forum w tym temacie. Jakkolwiek TV na stronce było zajebistym przeżyciem tak tutaj wypowiedzi "TEGO CHOLERNEGO PROFANA" ;) to był dla mnie szok!!!!
Dlaczego?
Ano dlatego, że jest to GNOZA w najlepszym wydaniu. Mniejsza o nazewnictwo.
Jakieś 2000 lat temu po świecie, popierdalał sobie Pierwszy Hipis razem ze swoją szajką podobnych jemu ideowców. Mało tego koleś jeszcze nauczał ludzi o BOGU. Mówił o wyzbyciu się fałszywego wizerunku świata i powrocie do pierwotnej zapomnianej wiedzy. Poszukiwaniu prawdy w głębi siebie. Mało tego nauczał o technikach osiągania tego stanu oświecenia. MÓWIŁ O WYZBYWANIU SIĘ EGO JAKO WARUNKU DO OSĄGNIĘCIA TEGO STANU.
Przypadek?
NIE SZUKAJCIE TEJ WIEDZY W KOŚCIELE KATOLICKIM KAT. ANI W BIBLII.
No i mamy naszą Teorię Spiskową. ;)
Mateusz ja doskonale Wiem o czym ty piszesz. I tak jak ty pojmuję sens nie mogąc jednocześnie ubrać w słowa odpowiednie aby to opisać zrozumiałym językiem. To raczej egzystuje na poziomie duchowym i ....i kurwa znowu brakuje mi słów aby to opisać.
Daleki jestem też od stawiania siebie i Ciebie na pozycji "lepszego" od pozostałych kolegów forumowiczów. Bo stan ten wyklucza uczucie dumy, a pozostawia tylko czystą wdzięczność. Na nic innego nie ma tu miejsca. Wy też doświadczycie tego w odpowiednim czasie. Jesteście na ścieżce prowadzącej do ścieżki. Na 100%%%%%%%
Mam też dla was coś fajnego co mi trochę pomogło. http://www.uq.net.au/zaprog/ Jest to bardziej o duchowości.
I CO TAKIEGO POSTA TO CHYBA NIKT TU SIĘ NIE SPODZIEWAŁ.
Pozdrawiam wszystkich
Adam

#88 Użytkownik jest niedostępny   swiatlo 

  • Postów: 173
  • Dołączył: 09-październik 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08 luty 2011 - 00:02

Które Ja jest prawdziwe ?Mam dużo tych Ja :evil:
---------------------

#89 Użytkownik jest niedostępny   Szymon 

  • Postów: 331
  • Dołączył: 12-październik 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationOlsztyn
  • opisNa ścieżce osobistego regresu :-)

Napisany 08 luty 2011 - 09:43

Cytuj

Które Ja jest prawdziwe ?Mam dużo tych Ja

Żadne nie jest prawdziwe.
Motywacja to dokonywanie wyboru.

#90 Użytkownik jest niedostępny   Martin Rasiak 

  • Postów: 175
  • Dołączył: 11-marzec 09
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationKatowice
  • opisLubię to miejsce

Napisany 08 luty 2011 - 21:07

Skąd wiesz?

#91 Użytkownik jest niedostępny   Damian Kolender 

  • Postów: 128
  • Dołączył: 29-wrzesień 09
  • Płeć:Nie określono
  • Locationokolice Gliwic

Napisany 23 luty 2011 - 18:22

Zobacz postMartin Rasiak, o 08 luty 2011 - 21:07, powiedział:

Skąd wiesz?


moim zdaniem każde ja powstaje z potrzeby zrozumienia świata i dopasowania się, zinterpretowania samego siebie (o i tu już są potrzebne dwa ja :D) i szukania akceptacji, dla mnie to konsekwencja próby znalezienia odpowiedzi na pytania ''kim jestem? czym jestem? po co tutaj jestem?''

uważam ,że prawdziwe ja nie jest żadnym ja, ono się nie definiuje, jest tym co słucha, ale nie mówi, nigdy nie miało takiej potrzeby ,bo jego prawdziwą naturą jest po prostu istnienie, życie.

zwróć uwagę ,że zadając pytanie ,czym, kim, bądź po co tu jestem, musisz stworzyć ja, które będzie odpowiedzią bądź odpowiadało na to pytanie, a więc błędne koło c.d. :P

odpowiedź możesz tylko poczuć, nie da się jej logicznie zrozumieć, umysł jest ograniczony w swoim działaniu, potrzebuje materii i antymaterii, dobra i zła, prawdy i fałszu, żeby zrozumieć czym jesteś musi wiedzieć czym nie jesteś, nie potrafi zrozumieć ,że jesteś wszystkim i niczym. Kieruj się sercem.

''Jam jest Alfa i Omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec.'' Ap 22,13
''Emancipate yourselves from mental slavery,
None but ourselves can free our minds'' - Bob Marley

''Love the life you live. Live the life you love. ''

#92 Użytkownik jest niedostępny   MagdalenaL 

  • Postów: 33
  • Dołączył: 08-listopad 11
  • Płeć:Kobieta
  • LocationDolny Śląsk

Napisany 12 listopad 2011 - 00:53

Zobacz postMateusz Grzesiak, o 30 marzec 2009 - 21:17, powiedział:

Natura pustki polega na tym, ze CIEBIE NIE MA. Nie istniejesz intelektualnie, wiec nie probuj swoimi dialogami wewnetrznymi (a wiec intelektem) zrozumiec tego, co jest tu pisane. Dopoty nie zrozumiesz (poprzez akceptacje), ze JA nie istnieje i ze jako czlowiek jestes czyms wiecej niz jednostka intelektualna, duchowa, cielesna, emocjonalna, itd., poty sie bedziesz miotal w umysle.

Powyzsze wyjasnia Wam nature buddyjskiej pustki i tego, ze zrodlem wszystkich problemow jest istnienie tozsamosci. Tak to przetlumaczylem, by bylo jak najlatwiej - i wbrew pozorom jest, gdy zaczniesz odpuszczac swojej glowie. Poza nia wszystko jest tak zajebiscie oczywiste.. ze sie... w glowie nie miesci (hehe).



Rozpuszczenie osobowości zachodzi też czasem spontanicznie lub po całkowitym wyciszeniu mentala i emocji. Tymczasowo lub nie (przykładowo Eckhart Tolle).

Ciekawe jak umysł broni się wszystkim co posiada byleby go choć na chwilę nie wyłączyć, natomiast jeśli to zajdzie, to przełącza się postrzeganie rzeczywistości na inne, które rzuca wszelkie inne perspektywy na kolana. Można powiedzieć że przestraja się w inny/głębszy/szerszy kanał gdzie takie rzeczy jak osobowość zanikają i nie są potrzebne, pozostaje istnienie które jest indywidualne i grupowe jednocześnie.

W innym ujęciu, techniki pracy z umysłem można porównać do rozbrajania megarebusa z niespodzianką w środku, a wyłączenie umysłu przedstawić jako bezpośredni tuning-link w samo źródło, praktycznie wykluczający założenie istnienia jakiegokolwiek rebusa. Oshowe "the goose is out of the bottle". Każdy ma do tego dostęp, ale może już się zaprzedał umysłowi, mentalne przeżuwanie wszystkiego jest jak narkotyk, nałóg, niby można przestać w każdej chwili ale się tego nie robi, a można. Czemu nie? czy postrzegane jest to jako śmierć lub nuda. No i tu jest taki piękny bankiet, jeszcze tylko ta chwila, jeszcze tylko ta myśl i tamta i tak mijają lata. Hmm dobrze jest mieć we wszystkim wybór. Pisanie tego jest jak rysowanie drzwi.

#93 Użytkownik jest niedostępny   Ascaron 

  • Postów: 7
  • Dołączył: 26-wrzesień 09
  • Płeć:Nie określono

Napisany 30 styczeń 2012 - 19:20

Taki Tolle czy Mooji na ten przykład mówią, że ważne jest odkrycie tego kim lub czym jestem. Tego co jest tłem dla myśli, emocji itp. Tej świadomości czy obecności. Tolle wspomina o tym poczuciu JA lub JA JESTEM, nie że ja jestem tym czy tamtym TYLKO JA JESTEM. Zaś w buddyzmie znajdziemy, że: "nasze istnienie składa się z pięciu skandh: forma, odczuwanie, percepcja, impulsy i świadomość". Poza tym splotem różnych energii nie ma żadnego ja, żadnej jaźni". Nie ma tu żadnej sprzeczności pomiędzy tymi dwoma "naukami"? Tolle mówi o JA (tym głębokim ja, a nie ego) a taki buddyzm twierdzi, że nie ma żadnego ja, że źródłem pomieszania jest poczucie "ja jestem" Czy tutaj jest jakaś sprzeczność, czy może po prostu Tolle mówiąc JA JESTEM mówi o buddyjskiej pustce, a buddyzm mówiąc że nie ma żadnego "ja" mówi o tym że ego to fałszywa tożsamość? Jeżeli chodzi o moje doświadczenia to poprzez JA JESTEM czuję coś niewyrażalnego, taką przestrzeń, ciszę coś w czym myśli i emocję się pojawiają, ale nie żadną osobowość czy tożsamość tylko tło. Coś jak bambus. Pusty w środku. Zdaje sobie sprawę że namieszałem, ale ciężko mi to wyrazić.

Więc pomiędzy tym co twierdzi jedno i drugie jest jakaś sprzeczność czy jej nie ma?

Ten post był edytowany przez Ascaron dnia: 30 styczeń 2012 - 19:22


#94 Użytkownik jest niedostępny   Szymon 

  • Postów: 331
  • Dołączył: 12-październik 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationOlsztyn
  • opisNa ścieżce osobistego regresu :-)

Napisany 31 styczeń 2012 - 13:20

Nie ma sprzeczności. "JA JESTEM" Eckharta Tolle to jest to samo co buddyjska pustka.
Motywacja to dokonywanie wyboru.

#95 Użytkownik jest niedostępny   Sebastian Sadowski 

  • Postów: 208
  • Dołączył: 11-wrzesień 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • LocationKielce

Napisany 03 luty 2012 - 10:41

Mi się wydaje, że takie coś jak prawdziwe ja nie istnieje, lub istnieje ale jest ukazywane zawsze. A buddyjska pustka to po prostu stworzenie takiej nowej osobowości z wyciszonym umysłem itp. itd.
To nie zdarzenia, czy rzeczy decydują o twoim szczęściu, lecz wybory, których dokonujesz wewnątrz siebie.

#96 Użytkownik jest dostępny   Siedemdusz 

  • Postów: 43
  • Dołączył: 04-maj 12
  • Płeć:Kobieta
  • LocationŁódź/Warszawa

Napisany 06 maj 2012 - 22:17

Ja chciałam tylko nadmienić, że po przeczytaniu tego tematu, klepka mi przeskoczyła w głowię, pracuję już nad sobą jakiś czas i kurcze to niesamowite co tutaj napisaliście. Nigdy tak nie myślałam o tym a tutaj pyk i poczułam to w sobie po przeczytaniu postów Mateusza.

Dzięki. Na pewno teraz będzie lepiej żyć uświadomionym.

Wielki BIG UP!
"Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."

Prześlij ten temat:


  • 5 Stron +
  • « Pierwsza
  • 3
  • 4
  • 5
  • Nie możesz rozpocząć nowego tematu
  • Nie możesz odpowiadać w tym temacie


1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników