Witam
Takie spostrzeżenie ostatnio a propos systemu propulsyjnego.
Właściwie działający system polega aby być między dwoma biegunami: Cierpienie ten odpychający i Przyjemność ten przyciągający.
Co natomiast zrobić jak występują dwa bieguny cierpienia?
Jedno cierpienie odpycha i pcha w stronę... na właśnie, drugiego cierpienia. Im bliżej drugiego cierpienia tym bardziej ono odpycha. Takie uwięzienie między jednym, a drugim. Nie trzeba chyba mówić jakie emocje to powoduje.
Ktoś ma pomysł jak z tego można wyjść?




















