Witajcie!
Ostatnio usłyszałem takie stwierdzenie pt. "Gdy szukasz partnera i zastanawiasz się po co on jest to może się okazać, że to nie jest Twój partner tylko partner Twojej mamy, Twojego taty albo Twojego ego. Gdy wybierasz nie kierując się tym czego Ci brakuje (partner ma wypełnić Twoje braki) a bezwarunkową miłością to wtedy to jest to. Partner akceptuje Cię takim jakim Ty jesteś i takim jakim jest partner Ja go akceptuję"
W ogóle nie rozumiem tej filozofii. Czym jest człowiek pozbawiony masek? Na czym polega w tym przypadku całkowita akceptacja. Czy jeżeli jestem zazdrosny i to przeszkadza mojej partnerce gdyż przez to cały czas daje jej sygnały, że jej nie ufam to gdy pragnie mojej zmiany to oznacza, że nie akceptuje mnie bezwarunkowo?
Sądzę, że ten temat zmieni pewnie jeszcze swój dział, ale nie wiedziałem gdzie go wstawić. Proszę o wasze pomysły i spostrzeżenia, wyjaśnienia - cokolwiek co może mnie w tym temacie delikatnie nakierować.
Pozdrawiam, Łukasz.





















